Menu
2018-11-26

Paczki do Kenii - AKTUALIZACJA-2019.01.01

Wstęp

Kenia, to przepiękne, szerokie, piaszczyste i przepełnione słońcem plaże, trudna do opisania, będąca dosłownie „na wyciągnięcie ręki” egzotyczna przyroda oraz serdeczni, życzliwi i szeroko uśmiechnięci ludzie. Wszystko to powoduje, że wielu z nas Europejczyków, nie może zapomnieć wywiezionych stamtąd wspomnień, wzruszeń, widoków, barw, zapachów, smaków, ale też poruszających nas obrazków z życia tamtejszych mieszkańców. Kenia to też kraj kontrastów, czasami tak wyraźnych, wręcz drastycznych, które skłaniają do refleksji. Kenia, to miejsce, gdzie się wraca, za Kenią się tęskni, Kenia we mnie i wielu innych odciska swoje piętno.

Jak się rodzi pomysł z paczką

W ostatnim roku, Kenia stała się bardzo popularnym kierunkiem wakacyjnych wyjazdów wśród polskich turystów. Obecnie ten piękny kraj odwiedza rocznie ok. kilkunastu tysięcy Polaków. Uroki Kenii oraz przyjaźnie nastawieni mieszkańcy i wszechobecna bieda sprawiają, że rodzi się w nas chęć i potrzeba pomocy. Na forach internetowych można znaleźć wiele dyskusji i porad na temat, co warto tam zabrać, żeby chociaż trochę ulżyć w biedzie miejscowej ludności (Co zabrać do Kenii, czego nie zabierać). Turyści zabierają, duże ilości słodyczy, przyborów szkolnych, ubrań, butów itp., a po powrocie utrzymują kontakty z poznanymi tam „przewodnikami”. Wtedy też, bardzo często rodzi się pomysł: „A może wysłać tam paczkę z pomocą?” i natychmiast pojawiają się pytania dotyczące procedury, ograniczeń, kosztów, terminów, bezpieczeństwa itd. itd. Postaram się odpowiedzieć na część z tych pytań.

Wysyłanie paczek, koszty, terminy

My do Kenii pojechaliśmy lekko nieprzygotowani i może dlatego, to wszystko co tam zobaczyliśmy i czego doświadczyliśmy uderzyło w nas ze wzmożoną siłą. I tak jak napisałem wyżej, zaraz po powrocie postanowiliśmy wysłać paczkę dla naszego „kenijskiego przewodnika”. Ze zdobyciem rzeczy do wysłania, nie było najmniejszego problemu. Liczne grono naszych przyjaciół i znajomych stanęło na wysokości zadania i pomogło zgromadzić odpowiednie rzeczy. Paczkę zapakowałem bardzo starannie: folia, czytelny adres na każdym boku, sznurek. Koszt wysłania 20-kilogramowej paczki ekonomicznej do Kenii to ok. 200 zł (czas dostarczenia ok. 7-10 tygodni), zaś paczki priorytetowej ok. 500 zł (czas dostarczenia ok. 3-4 tygodnie).

Nasze doświadczenia z paczkami

Pierwszą (priorytetową !!!) paczkę do Kenii wysłaliśmy 18 lutego 2016 r. Mieliśmy dużo szczęścia, bo doszła dość szybko, nikt nie nałożył na nią haraczu i była tylko nieznacznie, a może nawet wcale (sic!) rozkradziona. Po późniejszych doświadczeniach stwierdziliśmy, że było to zapewne jakieś „służbowe” niedopatrzenie lub „podpucha”, żebyśmy zaczęli słać takich paczek więcej.

Relacja w wysłania pierwszej paczki:
http://www.pomagamywkenii.org.pl/18/pierwsza-paczka-do-wioski-mwabungu-w-kenii

Z kolejnymi paczkami nie było już tak dobrze. Paczki były rozkradane (w mniejszym lub większym stopniu) lub wręcz całkowicie ginęły. Odbiór tego co zostało z rozparcelowanej paczki był uzależniony od wpłacenia haraczu. Trudno było, przy pomocy sporadycznych i lapidarnych w treść SMS-ów, dokładnie ustalić jaka część rzeczy wsadzonych do paczki docierała do adresata, a jaką ktoś sobie przywłaszczał.

W sprawie paczek poruszyliśmy: Pocztę Polską, Polską Ambasadę w Nairobi, Konsula Honorowego RP w Kenii, polski Urząd Ceł, Pocztę w Ukundzie - wszędzie bez zadawalających rezultatów. Raz nawet termin dotarcia naszych paczek na pocztę w Ukundzie zgrał się z terminem naszego pobytu w Kenii. Spędziliśmy na tej poczcie przez kilka kolejnych dni po ok. 2 godziny. Poznaliśmy kierowniczkę poczty, która zapewniała nas o swojej życzliwości, o chęci pomocy, ba! nawet widzieliśmy dwie nasze paczki (czy co tam po nich jeszcze wtedy pozostało) przepakowane do wspomnianych worków jutowych, i …, i nie wskóraliśmy NIC. Wtedy jeszcze haracz za obydwie paczki wynosił „TYLKO” ok. 300 złotych. Po kilkunastu dniach, już po powrocie do Polski, kiedy to zaczęła się bardzo ciężka pora deszczowa "złamaliśmy się" i postanowiliśmy zapłacić te 300 zł haraczu za (teoretycznie) 40 kg rzeczy z naszych dwóch paczek. Szybko, poprzez Western Union, wysłaliśmy naszemu koordynatorowi pieniądze, powiadomiliśmy mailowo kierowniczkę Poczty w Ukundzie (wcześniej dużo z nią korespondowaliśmy) o jego wizycie. Byliśmy w wielkim szoku, kiedy personel poczty, pomimo gotowości do zapłacenia haraczu, poinformował naszego koordynatora, że jedna paczka „gdzieś zginęła albo może została odesłana do Polski” (nigdy do nas nie dotarła), a „opłata za odbiór” drugiej z paczek wynosi teraz ok. 600 zł. Jak się łatwo domyśleć, paczka nie została odebrana.

Relacje z „wykupu paczek”:

http://www.pomagamywkenii.org.pl/105/podjelismy-decyzje-wykupujemy-paczki

http://www.pomagamywkenii.org.pl/106/im-angry-my-wings-are-lying-on-the-ground

Trzeba wiedzieć, że korupcja w Kenii jest wręcz instytucjonalna i występuje na niewyobrażalną skalę. Ostatecznie zaprzestaliśmy wysyłania paczek do Kenii.

Kolejne podejście do tematu paczek

Ostatnio zaczęły dochodzić do nas pozytywne (???) sygnały, że sytuacja związana z wysyłaniem (tak naprawdę odbiorem) paczek do Kenii poprawiła się. Jak można sprawdzić prawdziwość takich informacji? Jest tylko jeden sposób – wysłanie kolejnej paczki. Tak też zrobiliśmy. Zaprzyjaźniona z naszą Fundacją oraz bardzo nam życzliwa p. Małgosia Skoczek oraz jej pracownicy z firmy Irmawit podarowali nam mnóstwo zabawek. Wszystkie te zabawki, spakowaliśmy do dwóch paczek i 18 października 2018 roku wysłaliśmy je do Kenii. Paczki zostały opisane ze wszystkich stron, że zawierają pomoc dla biednych dzieci, że zawierają same zabawki, które są przeznaczone w całości dla przedszkolaków z Galu Primary School. Do paczek dołączyliśmy specjalne deklaracje celno-podatkowe, mając nadzieję, że tym razem nie będziemy musieli płacić haraczu. Oszacowaliśmy również, że 10 tygodni (przybliżony czas dostarczenia paczki ekonomicznej) minie 27 grudnia 2018 r., czyli podczas naszego tam pobytu. Będziemy mieli więc okazję przekonać się, jak wygląda sytuacja z odbiorem paczek. Zatem w styczniu 2019 roku napiszemy relację dotyczącą dalszych losów naszych paczek. Mamy nadzieję, ze zabawki trafią do przedszkolaków z Galu Primary School.

PODSUMOWANIE:

  • koszt wysłania 20-kilogramowej ekonomicznej paczki do Kenii – ok. 200 zł
  • koszt wysłania 20-kilogramowej priorytetowej paczki do Kenii – ok. 500 zł
  • czas dostarczenia do Kenii paczki ekonomicznej – ok. 7-10 tygodni
  • czas dostarczenia do Kenii paczki priorytetowej – ok. 3-4 tygodnie
  • zwykła opłata pocztowa za odbiór paczki – ok. 20 zł
  • haracz za odbiór paczki od 100 zł do 600 zł
  • wszystkie paczki są otwierane, dokładnie przeglądane i przepakowywane do dużych worków jutowych i często rozkradane (w mniejszym lub większym stopniu)

KONKLUZJA:

Czasami warto zastanowić się, czy nie lepiej jest wysłać pieniądze. Koszt wysłania pieniędzy przez Western Union wynosi:

  • dla 100 zł – 10 złotych prowizji
  • dla 500 zł – 10 złotych prowizji
  • dla 1000 zł – 15 złotych prowizji
  • generalnie prowizja wynosi 1,5% przekazywanej kwoty, ale nie mniej niż 10 zł

Tak dla orientacji, za 500 złotych (ok. 12 500 kes), czteroosobowa rodzina może przeżyć przez cały miesiąc.

UWAGA dotycząca przelewów przez Western Union:

Przelewów należy dokonywać bezpośrednio przez stronę internetową firmy Western Union, a nie poprzez swój bank (niektóre banki dają taką możliwość), bo koszty są ZDECYDOWANIE niższe.

AKTUALIZACJA-2019.01.01, czyli jak się skończyła sprawa z paczkami wysłanymi 18.10.2018 r.

Paczki na pocztę w Ukundzie dotary 28 listopada 2018 r., czyli raptem po 6 tygodniach!!! Pomimo, że na paczkach, w sposób widoczny, został umieszczony numer telefonu adresata, to nikt go nie powiadomił o tym fakcie. Dopiero dwa tygodnie później, ktoś z Mwembeni (część Mwabungo) przekazał nam informację, że w skrytce są awiza na nasze paczki (cała wioska ma tą samą skrytkę pocztową). Ostatecznie, za obie paczki trzeba było zapłacić 5 370 kes, czyli ok. 215 zł, trzeba pamiętać, że paczki były opatrzone informacją o ich zawartości i przeznaczeniu (zabawki dla przedszkola) oraz posiadały odpowiednią Deklarację celną potwierdzającą zwolnienie z cła. Pozytywne jest też to, że paczki nie zostały otwarte – jedna z paczek była dość mocno rozdarta (nie widać tego na poniższych zdjęciach), ale raczej nic nie zginęło, a jeśli zginęło, to niewiele.

OSTATECZNY koszt wysłania 22 kg zabawek dla przedszkolaków z Galu Primary School wyniósł ok. 550 zł

 

Tutaj istnieje możliwość skomentowania tej wiadomości na portalu społeczniościowym Facebook.

Partnerzy