Menu
2019-07-05

Heroiczna Aisha - znów polały się łzy...

Byłam pewna, że silna ze mnie kobieta. Byłam pewna, że w Kenii widziałam wiele i słyszałam jeszcze więcej. Byłam przekonana, że niewiele może mnie tutaj zaskoczyć... Aż do dzisiejszego popołudnia, kiedy nie potrafiłam przestać płakać - z żalu, z bezsilności i ze wstydu, że kiedykolwiek przyszło mi do głowy narzekać na swoje życie. Rozczuliłam się w obliczu pokory, pogody ducha, skromności i wewnętrznej siły kobiety i matki pięciorga dzieci. O każdym z nich mówiła z taką czułością... Aisha odwiedziła nas dzisiejszego popołudnia, aby odebrać długo wyczekiwany materac, w ramach naszego projektu, który możemy realizować w dużej mierze dzięki Waszemu wsparciu (dotychczas 58 materacy trafiło do wioski i 8 kolejnych będzie rozdysponowanych). Drobna, młoda kobieta o pogodnej twarzy, skromnie, acz bardzo schludnie ubrana, wyglądała na bardzo zmęczoną, uwagę zwracały także jej zniszczone dłonie. Rano nie zostaliśmy jej w domu, siostra z dumą powiedziała, że Aisha dostała pracę przy rozbudowie szkoły...

Aisha od wczesnego ranka do późnego popołudnia kopała rowy pod fundamenty - prawie metr głębokości, 30 centymetrów szerokie, z dumą powiedziała, że dziś udało się jej wykopać 6,8 metrów bieżących, zarobiła ok. UWAGA!... 3,60 zł za metr morderczej pracy... Aisha miała dobry dzień... dostała 680 szylingów (25 zł) za cały dzień kopania dołów i na koniec dnia odebrała wymarzony i wyczekany materac. Robert oczywiście zniósł kobiecie materac do domu... wrócił i milczał bardzo długo tego wieczoru... właściwie milczeliśmy obydwoje.

Tutaj istnieje możliwość skomentowania tej wiadomości na portalu społeczniościowym Facebook.

Partnerzy