Menu

2016.02.01 - pierwsza wizyta w wiosce Mwabungu

Ten dzień na długo zapadł w naszej pamięci. Zaczęło się banalnie od porannej zabawy z małpkami na balkonie naszego hotelowego pokoju. Podczas powrotu ze śniadania mała małpka ugryzła Magdę z grzbiet prawej dłoni. Kolorowa paczka chusteczek higienicznych została wzięta za coś smakowitego do jedzenia. Małpka wskoczyła od tyłu na Magdy nogę i zębami chciała porwać "smakowity kąsek", niestety nie trafiła i zachaczyła zębami o dłoń. Było sporo strachu, nie mniej bólu, na szczęście przechodząca pokojówka udzieliła pierwszej pomocy. Niestety, musieliśmy wezwać lekarza i nie obyło się bez szczepionek przeciw tężcowi i przeciw wściekliźnie. Wieść o pogryzieniu, lotem błyskawicy, rozeszła się naszym hotelu, ale też i po całej okolicy. Po zastrzykach i opatrunku przyszedł czas na obowiązkową wizytę na cudownej plaży Galu Beach oraz rozmowę z lokalnymi beachboys'ami. Dopiero popołudnio nastąpiło, to co na długo zapadło w naszej pamięci, w naszych sercach i umysłach - pierwsza wizyta w wiosce Mwabungu oraz pierwsza wizyta w pobliskiej szkole Galu Primary School. To co zobaczyliśmy w wiosce, pomimo dużego doświadczenia życiowego - jak nam się dotychczas wydawało, tak nami wstrząsnęło,że w trakcie wizyty "straciliśmy przytomność", nasze umysły przestały przyjmować, to co widziały nasze oczy i to co słyszały nasze uszy. Na szczęście zachowaliśmy się trochę jak "japońscy turyści", czyli zrobiliśmy kilka filmików oraz trochę zdjęć, które później mogliśmy obejrzeć i w pewien sposób odtworzyć luki w naszej percepcji. Podczas wizyty w wiosce, nasza wyobraźnia nie nadążała za otaczającą nas rzeczywistością. Jak to się popularnie mówi "nie mieściło nam się w głowach", to w jakich warunkach mieszkają ludzie, których dopiero co poznaliśmy. Ten dzień na długo zapadł w naszej pamięci ...

rwb, 2018.03.19

Partnerzy